kultura codzienna, a raczej jej brak?

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2186 przez bartekchiny
Znowu przechodzę z etapu tolerancji i akceptacji (o czym pisałem na swojej stronie WWW), w etap irytacji. Mieszkam w Chinach 5 lat. Jakiś czas temu przywyknąłem do ogólnych zasad savoir-vivre, a raczej braku tych zasad. Ostatnio jednak znowu zaczęło mnie to irytować.

Otóż, byłem w Indonezji przez 4 dni, wcześniej miesiąc w Polsce. W Indonezji też jest dużo ludzi, też duży ruch uliczny, ale wszyscy potrafią się jakoś zachować. Poza tym większość ludzi mówi po angielsku, uśmiechają się, zagadują. Owszem, często chodzi o jakiś biznes, zarobki na turystach, ale w wielu wypadkach po prostu rozmawiają z obcokrajowcami, albo chcą w czymś pomóc, doradzić. W Szanghaju też mi się to zdarzyło, ale nie żeby 90% Chińczyków się do nas uśmiechało i zagadywało.

Jak tylko przekroczyłem granicę z Chinami to szok. Od razu awantura przy odprawie paszportowej. Cham wyginał mój nowy, czysty paszport przez 10 minut. Przerzucał puste strony, gniótł je jak jakiś notes i szukał pieczątek (na pustych stronach). Odezwałem się i po prostu powiedziałem, żeby trochę łagodniej traktował mój paszport, bo to mój dokument.

Wyjście z granicy, Shenzhen i ogólny syf. Ludzie wyrywający bagaż z ręki, oferujący nielegalne taksówki, jakieś krzykliwe kobiety, kolejki do taksówek, przepychanie, zwykłe chamstwo.

Kiedy ten naród się ucywilizuje? Naprawdę ręce mi opadają. Mogłem z Chin nie wylatywać, całkiem po prostu przywyknąłem do chamstwa, a tam zobaczyłem nowy, inny i przyzwoity świat. Nawet ruch uliczny w Indonezji jest normalny, przestrzegają zasad, miliony skuterów, ale normalnie zatrzymują się na światłach i nikt nie trąbi.

Wiem, że może się czepiam Chińczyków i ktoś ich będzie zaraz bronił (sam tak zwykle robiłem). W sumie mam wielu przyjaciół w Chinach, nawet rodzinę. Ale pewnych rzeczy już nie mogę tolerować, tego chamstwa, przepychania, charkania, srania i sikania na chodnikach (dotyczy głównie dzieci, ale nie tylko). Po prostu brakuje mi słów, żyjemy w XXI wieku, tryb koczowniczy życia już się dawno zakończył. Kiedy to dotrze do Chińczyków? Czy może zawsze będą takimi dzikusami?

Na usprawiedliwienie można napisać, że to dżungla, że dużo ludzi i każdy się rozpycha, walczy o swoje. Ale jakoś w Indonezji, czy Japonii też jest dużo ludzi, albo nawet w Hongkongu i potrafią się normalnie zachowywać. Może więc macie jakieś inne wyjaśnienia?

__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2194 przez Yao laoshi
Może to jest kwestia różnych poziomów wrażliwości na pewne zjawiska, ale ja po dwóch miesiącach w Polsce wróciłem do Chin z ulgą i radością, nic mnie też szczególnie nie uderzyło po powrocie. Wprawdzie wróciłem do Pekinu, nie Shenzhen, ale nie wydaje mi się, aby to robiło aż tak wielką różnicę.

Zarzut w rodzaju "w Indonezji wszyscy mówią po angielsku, a w Chinach nie" jest, wybacz, dziwaczny. Nie wiem, czy próbowałeś kiedyś porozumieć się po angielsku w Polsce... ja tak (w ramach eksperymentu) i cóż, wyniki były w najlepszym razie kiepskie. Równie dobrze można by zarzucać przyjeżdżającym do Chin cudzoziemcom, że nie mówią po chińsku... w końcu powszechnie wiadomo, jakim językiem mówi się w tym kraju, a przyjazd bez jego znajomości jest - jak zawsze w takim przypadku - pewnym ryzykiem.

Nie twierdzę, że zachowania Chińczyków nie bywają rażące, ale może warto poczekać trochę, ochłonąć i spojrzeć na to z nieco większego dystansu niż w momencie przyjazdu, gdy jest się zmęczonym podróżą, zirytowanym drobnymi trudnościami "na szlaku" itd. W takiej sytuacji nawet drobnostki potrafią potwornie wkurzyć :-)

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2195 przez YLK
Yao, nigdy nie miewasz gorszych dni? Zazdroszcze, ale u mnie to pewnie wiek. Poczekaj troche...;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Wlodek
  • Wlodek Avatar
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • China is a civilization pretending to be a state
Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2197 przez Wlodek
tak, twórca wątku z pewnością ma właśnie "bad China days" jak mawiał mój znajomy australijski mandżurysta.

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2200 przez Yao laoshi

Yao, nigdy nie miewasz gorszych dni? Zazdroszcze, ale u mnie to pewnie wiek. Poczekaj troche...;)


Naturalnie, że miewam, ale nie generalizuję moich chwilowych nastrojów w oceny kondycji współczesnego społeczeństwa chińskiego... ;-)

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2202 przez YLK
I tym sie roznisz od Bartka...:)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.176 s.
Zasilane przez Forum Kunena
FaLang translation system by Faboba