Co, moze znow nie mam racji? 
pamiętamy, pamiętamy - z tej serii dobry jest jeszcze:
Ruskie w kosmos poleciały - Wszystkie? - Nie. - To co mnie d... zawracasz.a propos "patriotyzmu" to z jednej strony jest to zjawisko pompowane przez KPCh - jak dla mnie sprawa jest naturalna, poprzez utratę "komunistycznej twarzy" należy zrobić wszystko, żeby system monopartyjny przetrwał. Wszystkie wydarzenia związane z Tajwanem, USA - zbombardowanie Ambasady w Belgradzie czy EP-3 w 2001 są profesjonalnie wykorzystywane do kreowania poczucia wspólnoty. Ale to było zawsze, że wróg zewnętrzny jednoczył. Podobne jak dla mnie zadanie spełniał ZSRR - jak piszecie to wróg nr 1. Nihil novi sub sole - Mao potrzebował wroga zewnętrznego dla ujarzmienia opozycji wewnątrzpartyjnej i odzyskaniu władzy po tym jak Liu Shaoqi i Deng wzięli sprawy w swoje ręce jak mawiał eksprezydent. Dla przykładu Ussuri 1969 r. rozpoczęto w marcu tuż przed IX Zjazdem KPCh (kwiecień). Na zjeździe pochwalili Mao a Lin Biao wprowadził oficjalnie w struktury partii całe szeregi IV Armii Polowej, którą dowodził pod koniec lat 40. ZSRR spełnił swoje zadanie Chiński Chruszczow i radziecki byli z tej samej kliki. Taki wizerunek prezentowało Renmin Ribao. Do tego chyba hasełka w stylu 中国的明天是苏联的今天 działały na nerwy towarzyszom w Pekinie, którzy chcieli tworzyć chiński model a nie kopiować "wzorce już sprawdzone" - a to chyba im zostało do dzisiaj...