Strony: 1 ... 5 6 [7] 8   Do dołu

Autor Wątek: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast  (Przeczytany 6651 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: 罗兹
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 273
  • China is a civilization pretending to be a state

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Wlodek.

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #90 : 11 Wrz 2009, 20:17 »
Z tego co wiem w Harbinie są w tym roku również dwie nasze łódzkie studentki - na pewno się spotkacie.
Zapisane

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Camillvs

  • Sędzia
  • **
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 24
  • Skąd: Elbląg
  • Dołączył: 29.07.2008
  • Wiadomości: 163

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #91 : 12 Wrz 2009, 09:07 »
Jest też studentka z Polski, ale studiująca we własnym zakresie na uczelni chińskiej pełen wymiar studiów, poznałem jej chłopaka w Wolce Kosowskiej, jak wpadł na wycieczkę do stolicy. Mogę dać do nich numer QQ ;)
Zapisane

homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 25
  • Skąd: Warszawa
  • Dołączył: 21.07.2008
  • Wiadomości: 428
  • 赵主席万岁!

    • WWW
Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #92 : 18 Wrz 2009, 00:55 »
Witam:)Jestem studentką poznańskiej sinologii i właśnie rozpoczęłam roczny pobyt w Harbinie w ramach stypendium. Jeśli ktokolwiek przebywa tu obecnie, a miałby ochotę się skontaktować, podaję namiar na siebie: situjing@gmail.com
:)

Magdalena

Uprzejmie proszę nie dublować postów w przyszłości, to raczej w złym stylu.
Zapisane

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

          

raupe

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 18.12.2008
  • Wiadomości: 12

Jeśli można swoje trzy grosze...
« Odpowiedz #93 : 28 Lis 2009, 22:30 »
Jeśli wierzyć panom Maryańskiemu i Halimarskiemu, i temu, co piszą w swojej książce pt. "Chiny", to Harbin był znaczenie bardzie rosyjski niż polski:

"Fakt założenia Harbina przez Rosjan i skupienia w nim większości ludności rosyjskiej w Mandżurii nadawał mu przez długi czas specyficzny charakter etniczny. W latach dwudziestych Rosjanie stanowili blisko 1/3 ludności miasta, górując nad miejscową ludnością wykształceniem i statusem ekonomicznym. O rosyjskim obliczu miasta świadczył ymiędzy innymi utrzymujące się od lat czterdziestych nazwy (dzielnica Pristań, jedna z głównych ulic - Kitajskaja). Po repatriacji Rosjan (i wraz z nimi garstki Polaków) Harbin jest dziś [1978 - czas powstania książki - przyp. raupe] miastem wyłącznie chińskim." (Maryański, Andrzej - Andrzej Halimarski. 1980. Chiny. Warszawa: PWN. Str. 212-213)

"Garstki Polaków". W porównaniu z dzisiejszymi 10 milionami te kilkanaście tysięcy to rzeczywiści szczypta. Tej książki, jednak nie da się czytać - jest tak bardzo zanurzona w epoce, w której powstała. Generalnie, kiedy Chiny kroczyły drogą socjalizmu, były aja, kiedy z niej zeszły stały się be! Związek Radziecki jest wychwalany ponad niebiosa.
Zapisane

Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: 罗兹
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 273
  • China is a civilization pretending to be a state

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Wlodek.

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #94 : 29 Lis 2009, 03:51 »
Nikt tutaj nie twierdził, że Harbin był bardziej polski niż rosyjski, żydowski czy chiński. Po prostu ze wszystkich miast w Chinach był najbardziej polski. Jeśli chodzi o dane liczbowe to może warto byłoby tu ich trochę przytoczyć (te akurat pochodzą z niepublikowanego jeszcze artykułu jednego z historyków Uniwersytetu Heilongjiang, który jakiś czas temu dostałem do konsultacji);

Przed 1912 r. cudzoziemcy stanowili ponad 60% ludności miasta. W 1922 r. - 52%. Spis ludności Harbinu przeprowadzony przez dyrekcję Kolei Wschodniochińskiej opublikowany 14 stycznia 1913 r. ujawniał następującą strukturę etniczną:

Rosjanie - 34313 osób
Chińczycy (中國人, czyli nie tylko Hanowie, ale i Mandżurowie itp.) - 23537 osób.
Żydzi - 5032 osób
Polacy - 2556 osób
Japończycy - 696 osób
Niemcy - 564 osób
Tatarzy - 234 osoby
Łotysze - 218 osób
Gruzini - 183 osoby
Estończycy - 172 osoby
Litwini - 142 osoby
Ormianie - 124 osoby.

Oprócz wymienionych wyżej w Harbinie istniała także kilkudziesięcioosobowa społeczność Karaimów (po 1918 r. w dużej części przyjęli oni obywatelstwo polskie). Byli również Ukraińcy (od 1918 mieli swój Ukraiński Dom Narodowy), Baszkirzy i inni.
W sumie w 1913 r. 68549 osób 53 narodowości mówiących 45 językami.
Najpopularniejszymi językami wśród mieszkańców były rosyjski i chiński, w drugiej kolejności polski i jidysz.
W mieście rezydowało również wielu obywateli państw zachodnich - Anglików, Amerykanów, Duńczyków, Szwedów itd. Jeśli znajdę gdzieś odpowiednie dane, na pewno je tu przytoczę.

W 1948 roku liczba cudzoziemców w Harbinie wynosiła ponad 30 tysięcy.

Można jeszcze podać trochę dodatkowych informacji dotyczących historycznych zmian niektórych społeczności miasta, i tak np.:
Żydzi - 1903 r. - 500 osób, 1908 r. - 8000 osób, ok. 1920 - 15000 osób. W zjeździe syjonistycznym zorganizowanym w Harbinie w 1933 r. udział wzięło 2500 osób.
Polacy - (dane chińskie 哈爾濱市志,być może zaniżone) - 1928 - 735 osób, 1931 - 1090 osób, 1935 - 1112 osób, 1939 - 1034 osoby, 1949 - ponad 2300 osób.

W czasie przenosin grobów cudzoziemskich na wspominany już tu cmentarz Huangshan w 1958 r. naliczono 1298 grobów katolickich (w zdecydowanej większości polskich), 41 karaimskich, 480 tatarskich itp.

Jak więc widać Harbin był wielokulturową, kosmopolityczną metropolią i miejscem spotkań wielu kultur. Polacy, chociaż nie najliczniejsi, zostawili tam trwałe dziedzictwo. Byli też wśród wszystkich grup narodowych jedną z najlepiej zorganizowanych i dysponujących najliczniejszymi instytucjami. Jako ciekawostkę można podać fakt, że jednym z głównych dobroczyńców Gospody Polskiej był jeden z żydowskich mieszkańców miasta. Oczywiście współistnienie różnych społeczności nie zawsze było harmonijne - piętno na nim wywierała często polityka. Na naszym łódzkim spotkaniu harbińskim w maju jeden z Harbińczyków wspominał konflikt młodzieży polskiej szkoły z lokalnym Hitlerjugend.
Zapisane

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

smoking buddha

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 25
  • Skąd: 罗兹
  • Dołączył: 14.01.2010
  • Wiadomości: 14

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #95 : 14 Sty 2010, 13:06 »
Witam wszystkich !

Przedzieliwszy wczoraj dyskusje, postanowilem dolaczyc do was. Nie dodam zbyt wiele od siebie. Sinologia to tylko moje marzenie, ktore pewnie nigdy nie zrealizuje.  Chinskiego ucze sie w Pekinie na wlasna reke od paru miesiecy. Ostatnio rozmawialem z kolezanka, ktora pochodzi z Harbinu i najprawdopodobniej wybiore sie z nia tam w przyszlym miesiacu. Czytajac ksiazki o tematyce Chinskiej, nie raz spotkalem sie z wzmiankami o Polakach w Harbinie, ale nigdy nie przyjrzałem sie temu tematowi z bliska. Teraz wiem, ze moja wycieczka do Harbinu bedzie miala szczegolne znaczenie. Nie wiem tylko czy w ta ciezka zime, wycieczka na cmentarz bedzie dobrym pomyslem.

Czekam z niecierpliwością na dalszy rozwoj tematu i trzymam kciku za wasze badania i nowe odkrycia. Powodzenia !!!
Zapisane

pozdrawiam

Damian

deming

  • Sędzia
  • **
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 30.09.2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #96 : 13 Mar 2010, 00:18 »
tytułem dodania do Polaków w Azji warto pamiętać o Ferdynandzie Ossendowskim. (mam nadzieję, że jeszcze o nim nie pisaliśmy). Zawzięty antykomunista popełnił prawdziwe dzieło o Leninie a potem uciekał przed ręką bolszewickiej sprawiedliwości...jego książka Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów była autentycznym światowym bestsellerem - 142 wydania, przełożona na 19 języków

więcej (nieco) na stronie http://savagesaints.blogspot.com/2008/04/af-ossendowski-1876-1945.html
Zapisane

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #97 : 13 Mar 2010, 03:20 »
Deming, dzieki za niezwykle interesujacy link i przypomnienie postaci Ossendowskiego.

Pelny tekst jego ksiazki "Beasts, Men and Gods" znajduje sie tutaj:

http://www.gutenberg.org/etext/2067

NB okazalo sie, ze ODBLOKOWANO blogspota! Zdjecia na blogach niestety nie sa widoczne, a wiec sa wciaz za murem, nie mozna rowniez zalogowac sie (strona Blogger.com jest wciaz zablokowana), ale cala reszta jest dostepna.

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #98 : 13 Mar 2010, 07:38 »
Przedwczesna radosc, blogspot znow zablokowany...:(

deming

  • Sędzia
  • **
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 30.09.2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #99 : 13 Mar 2010, 12:05 »
dla tych co za murem...

Antoni Ferdynand Ossendowski (ur. 27 maja 1876 w Lucynie w guberni witebskiej w Rosji, zm. 3 stycznia 1945 w Żółwinie koło Milanówka). Jedna z najbardziej zagadkowych postaci polskiej literatury, człowiek, który przez swoje długie życie był pisarzem, podróżnikiem, szpiegiem, dziennikarzem, uczonym, żołnierzem, działaczem politycznym i poliglotą władającym biegle 8 językami, wykładowcą kilku wyższych uczelni, członkiem Akademii Francuskiej i prezesem Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy, pozostaje w całkowitym zapomnieniu. Kto z ludzi urodzonych po wojnie pamięta Ossendowskiego - polskiego pisarza, który ukrył skarby mongolskich mnichów? Przed wojną książki Ossendowskiego robiły prawdziwą furorę, a jego sensacyjna książka "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" była autentycznym światowym bestsellerem. Wydawano ją 142 razy i przełożono na 19 języków.

Kiedy Ferdynand Antoni Ossendowski wkroczył na literackie salony międzywojennej Polski, był już człowiekiem dojrzałym i mocno doświadczonym przez życie. Przeżył rewolucję w Rosji i brał udział w wojnie domowej po stronie białych. Sam z pewnością nie zdawał sobie sprawy, jak te wydarzenia zaważą na jego życiu, a raczej na śmierci. O tym bowiem będziemy mówić - o śmierci dziwnej i zagadkowej, o śmierci, która dokonała się zgodnie z przepowiednią, jak w antycznej tragedii.

Przyjrzyjmy się jednak faktom: wybucha rewolucja w Rosji, Ossendowski, geograf i przyrodnik, absolwent Uniwersytetu w Petersburgu i paryskiej Sorbony, wyrusza na Wschód. Jest uczonym, pasjonatem, którego interesuje Centralna Azja, a szczególnie Mongolia. Tam przeżywa pierwszą metamorfozę - jeden obrót koła historii i dwóch rosyjskich oficerów przemieniło uczonego w awanturnika i żołnierza. Wobec wydarzeń takich jak rewolucja nie sposób przyjąć biernej postawy. Jest się za albo przeciw. Ossendowski był przeciw.



Na początku pobytu w Azji los zetknął go z postacią dziwną i tragiczną - z admirałem Kołczakiem. Został doradcą jego armii i członkiem utworzonego przez niego rządu. Kiedy bolszewicy rozbili tę armię i zlikwidowali rząd, Ossendowski przedostał się przez granicę mongolską i postanowił przemierzyć Azję Centralną, aby dostać się do brytyjskich posiadłości na południu kontynentu. W Mongolii spotkał barona majora Romana Ungern von Sternberg, bałtyckiego Niemca w służbie rosyjskiej, który zafascynowany kulturą Wschodu postanowił zrealizować fantastyczny i utopijny plan stworzenia wielkiego państwa mongolskiego, na którego czele wzorem Tamerlana czy Czyngis-chana stanąć miał on sam. Wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi Ungern von Sternberg ogłosił się chanem Mongolii.

Ossendowski doskonale znający geografię i miejscowe języki został jego zaufanym politycznym doradcą, ekspertem i osobistym powiernikiem. Polskiemu pisarzowi, "profesorowi" - jak nazywano go w oddziale - powierzono tajną misję nawiązania kontaktów z Pekinem, Japonią, a nawet z USA. Czy misja się powiodła? Nie wiemy, szczegóły i okoliczności tych wydarzeń do dziś pozostają tajemnicą. Równie tajemnicze są losy legendarnego carskiego skarbu przekazanego pod opiekę Ungerna przez generała Kołczaka. Skarb stanowiący kasę białej armii, dodatkowo uzupełniony przez lamaickie dobra i kosztowności z buddyjskich klasztorów, zniknął ukryty gdzieś w stepach Mongolii. Gdzie? Nie wiadomo.

Ungern von Sternberg być może był szalony, ale nie na tyle, by nie spostrzec, że nadchodzące czasy należą do bolszewików, a nie do niego. Zagarnięte złoto chciał wywieźć za granicę. Ossendowski, który pojawił się w oddziale, był dla niego cieniem nadziei, nadziei na uratowanie życia i skarbów. Znajomość geografii i miejscowych języków to była wiedza, której baron von Sternberg potrzebował najbardziej; dzięki niej chciał wydostać się z Azji. Niestety nie przemyślał do końca swoich posunięć. Z natury okrutny i najprawdopodobniej obłąkany zrażał do siebie wszystkich i ryzykował życie własne i podwładnych. Zgubiła go pycha. Ogłoszenie się chanem Mongolii to było dla czerwonej Rosji stanowczo za dużo. Bolszewicy wytropili i schwytali barona. Został osądzony i rozstrzelany w 1921 roku. Po jego śmierci wszyscy byli zgodni co do tego, kto zna losy skarbów - Ferdynand Antoni Ossendowski. On sam stanowczo temu zaprzeczał, mimo że pojawili się świadkowie twierdzący, jakoby von Sternberg polecił Ossendowskiemu ukryć złoto.

Po rewolucji i wojnie Ferdynand Ossendowski znalazł się w Polsce. Tu nastąpiła jego następna metamorfoza - został pisarzem i dziennikarzem. Sprawa ukrytego w Mongolii złota pozostawała na marginesie jego życia, przemieniona w pół bajkę, pół sen. Sam Ossendowski nigdy nie powracał w rozmowach do tamtych czasów, niekiedy tylko wspominał o tym, że lama w jednej z wiosek przepowiedział śmierć jego i Romana Fiodorowicza. Ungern miał żyć jeszcze szesnaście tygodni, a on - Ossendowski - miał umrzeć dopiero wtedy, kiedy baron mu o tym przypomni. Była to anegdota, zabawna historyjka do opowiadania znudzonym damom. Pisarz żartował, że będzie żył wiecznie.

W czasie wojny Ossendowski opuścił Warszawę i zamieszkał w dworku państwa Witaczków w Żółwinie. Prawdopodobnie stało się to już podczas walk powstańczych w 1944 roku. Od tej chwili życie Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego zamieniło się w wielką zagadkę. Ossendowski - człowiek w sile wieku, ale zmęczony życiem i schorowany, czeka na śmierć. Przed żółwiński dworek pełen uciekinierów z płonącej Warszawy zajechała pewnego dnia pokryta ochronnym brezentem limuzyna. Z samochodu wysiadł młody oficer w stopniu porucznika, wszedł na ganek i zapytał o Ossendowskiego. Potem się przedstawił. - Nazywam się Ungern von Sternberg - powiedział. Następnego dnia, 3 stycznia, Ferdynand Antoni Ossendowski zmarł na skutek poważnych dolegliwości żołądka.

Dwa tygodnie później Armia Czerwona wkroczyła do Warszawy. W nocy z 17 na 18 stycznia przed żółwiński dwór podjechało kilka samochodów z funkcjonariuszami NKWD. Teren otoczono, a mieszkańców wyciągnięto z łóżek i wyprowadzono na zewnątrz. Rosjanie z bronią gotową do strzału wtargnęli do środka. Przeszukali wszystkie pomieszczenia od strychu po piwnice.

- Gdzie wróg ludu Ferdynand Antoniewicz Ossendowskij? Nu kak eto, jewo niet? Przerażeni mieszkańcy wyjaśniali, że niedawno zmarł i jest pochowany na milanowskim cmentarzu. Rosjanie nie wierzyli, ale pozostawiając kilku swoich, ruszyli sprawdzić informację, zabierając ze sobą ściągniętego z łóżka grabarza. Za pomocą kilofów i łopat niemałym wysiłkiem rozkopano przemarzniętą na metr ziemię, wyciągnięto trumnę i odbito wieko. Najstarszy stopniem oficer wyciągnął ze skórzanej raportówki zdjęcie pisarza i z uwagą przyglądał się nieboszczykowi. Aby mieć pewność, sprowadzono siłą dentystę i po dokonaniu identyfikacji i wykonaniu serii fotografii kazano zamknąć wieko i zasypać mogiłę. Niezadowoleni enkawudziści odjechali z niczym, a tajemnica skarbu szalonego barona pozostaje do dziś niewyjaśniona. (Michał Radoryski)

Aharta to kraina w głębinach ziemi, której mieszkańcami są spadkobiercy Atlantów - tak mówią o nich apokryfy tybetańskich lamów. W swojej książce "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" Ferdynand A. Ossendowski przytacza rozmowę z jednym z lamaickich mnichów:

[...] W tym miejscu książę Czułtun - Bejle dodał:
- Jest to państwo Aharty. Rozciąga się ono przez wszystkie podziemia świata. Słyszałem jednego uczonego kanpo z Chin, opowiadającego, że podziemia Ameryki są zamieszkane przez starożytny lud, który ukrył się pod powierzchnią ziemi. Tymi podziemnymi ludami rządzą obrani przez nich królowie, którzy najwyższą władze i kierownictwo przyznają Władcy Świata. Czyż jest w tym coś dziwnego? Czyż wy, Europejczycy, nie wiecie, że w oceanie Zachodu [Ocean Atlantycki] była olbrzymia ziemia, która znikła w otchłani wraz z miastami i ludźmi?! Znikała jednak stopniowo. Ludzie więc potrafili uratować się przechodząc do podziemi. W głębi jaskiń pała osobliwy ogień, przy świetle którego proso i jarzyny wydają obfite urodzaje, a życie staje się długie i bezbolesne. [...]

Dalej zaś Ossendowski pisze: Bibliotekarz długo szperał na półkach z foliałami i zwojami bibuły, aż wreszcie wyjął jedną księgę i zaczął uważnie przewracać jej karty.

- Niech pan posłucha! - szepnął. - Przez cały rok Władca Świata kieruje pracami pandita i goro w Aharty. Czasami, w chwilach jemu tylko znanych, oddala się do najgłębszej świątyni, gdzie w trumnie z czarnego agatu złożone są balsamowane zwłoki poprzedniego władcy. Gdy do tej zawsze ciemnej jaskini wchodzi Brahytma, na ścianach zapalają się znaki ogniste, na grobie zjawia się płomienny język. Natychmiast ukazuje się przy zwłokach czarna postać najstarszego goro z zasłoniętą twarzą i z rękami, ukrytymi pod płaszczem. Ten goro nigdy nie ukazuje swego oblicza i głowy, bo jest to głowa szkieletu o żywych oczach i mówiącym języku. Włada on możnością łączenia się z duszami zmarłych, a nosi imię Marzy, co znaczy - książę śmierci...

Władca świata zaczyna się modlić, później zaś zbliża się do grobu i wyciąga do niego ręce. Wówczas znaki ogniste wznoszą się wyżej. Płomienie na ścianach i sklepieniach jaskini gasną i znowu się zapalają, przeplatają się i drżą, tworząc znaki tajemniczej pisowni waten. Z trumny zmarłego władcy zaczynają wypływać i kołysać się w powietrzu strugi przezroczystego światła, ledwo dostrzegalnego. Są to myśli zmarłego. Po chwili postać żyjącego władcy spowita jest tymi strugami, a znaki ogniste układają inne wyrazy, mówiące o woli Boga. Brahytma w takiej chwili łączy się niewidzialnymi więzami z duszami ludzi, którzy mają wpływ na losy i życie całej ludzkości: królów, chanów, arcykapłanów, wodzów i uczonych; poznaje ich myśli i zamiary. Jeżeli są one zgodne z wolą Boga, Władca Świata dopomoże im potęgą swojej wiedzy, jeżeli zaś te plany są wrogie Bogu, doprowadzi je do zguby. Tę siłę dała Wielkiemu Nieznanemu najwyższa magiczna nauka - Om, której nazwą rozpoczynamy wszystkie nasze modlitwy. Om - jest to imię starożytnego człowieka świętobliwego, pierwszego goro, który poznał Boga i nauczył ludzkość radości, wiary, nadziei i miłości. On też oddzielił dobro od zła i pierwszy rozpoczął walkę ze złem. Za to Bóg dał mu poznanie nauki, którą ludzie zowią Om.

Gdy Władca skończy niemą rozmowę ze zmarłym, zwołuje wielką radę Boga i poddaje jej sądowi czyny i zamiary ludzi, wspomaga je lub niszczy, a Mahytma i Mahynga znajdują dla nich miejsce w łańcuchu przyczyn i celów, kierujących światem. Po skończonej Radzie, Władca Świata wstępuje do świątyni i pogrąża się w samotnej modlitwie. Na ołtarzu zapala się wielki ogień, stopniowo ogarniający cały ołtarz, a z płomieni tworzy się oblicze Boga. Władca Świata przedstawia mu wyroki rady Boga i otrzymuje wskazówki od Wszechmocnego. Gdy Brahytma powraca ze świątyni, podobny jest do promiennego widma, przed którym gaśnie słońce.

- Czy ktoś z żyjących widział Władcę? - zapytałem.
- Tak! - odparł lama. [...]
- Gdzieś na północy istnieje jeszcze wymierający szczep, który przed wiekami opuścił Aharty. Kapłani tego szczepu posiadają władzę nad duchami, unoszącymi się w powietrzu.

Lama umilkł, a po chwili, odpowiadając na moje myśli, ciągnął dalej:
- W Aharty panditowie zapisują na tabliczkach z agatu i nefrytu całą naukę, istniejącą pod ziemią, na ziemi i na dalekich gwiazdach. Chińscy uczeni - buddyści wiedzą o tym. Ich nauka jest najdonioślejsza z nauk ludów, żyjących na powierzchni ziemi. Dlatego co 100 lat na odosobnionym brzegu morza zbiera się stu chińskich mędrców, do których przypływają stare żółwie żyjące po 8000 lat. Na ich tarczach mędrcy notują wszystkie wyniki nauki w ciągu ubiegłego stulecia, potem żółwie powracają do Aharty.

Podczas jednego z takich spotkań, mędrzec Lo Shu otrzymał wiedzę o Magicznym Kwadracie.

cyt za http://savagesaints.blogspot.com/2008/04/af-ossendowski-1876-1945.html

Zapisane

lag_of_death

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 27.07.2008
  • Wiadomości: 7

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #100 : 26 Kwi 2010, 08:54 »
A ma ktoś może dostęp do filmu "Perła północnych Chin" ?
Zapisane

Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: 罗兹
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 273
  • China is a civilization pretending to be a state

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Wlodek.

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #101 : 27 Kwi 2010, 15:25 »
No ja chyba jakoś gdzieś bym dał radę zorganizować ten film. W zeszłym roku organizowaliśmy jego projekcję w ramach panelu harbińskiego na Łódzkich Dniach Wschodnioazjatyckich.

Kolega, który odwiedził w zeszłym tygodniu cmentarz na Huangshan przesłał mi najbardziej aktualne jego zdjęcia, niewiele się zmieniło od czasu mojej wizyty 8 lat temu. Jest jednak kilka ciekawych ujęć, a zatem wrzucam je tu:



To wiele mówi o wielokulturowości dawnego Harbina, grób Polki, ale napisy po rosyjsku i niemiecku:





Podziękowania dla Bartka K. za zdjęcia!
Zapisane

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

lag_of_death

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 27.07.2008
  • Wiadomości: 7

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #102 : 10 Maj 2010, 13:08 »
A jest może choć urywek tego filmu umieszczony gdzieś w internecie? Albo chociaż jakieś zdjęcia z jego projekcji. Byłbym bardzo wdzięczny
Zapisane

lag_of_death

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 27.07.2008
  • Wiadomości: 7

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #103 : 15 Maj 2010, 17:01 »
Jeśli choć raz
Poznasz ten piękny kraj
Będziesz zań tęsknił także jak ja
Bo to Ojczyzna ma

Nieraz w mych snach
Widzę ja Harbin mój,
Bośmy wznosili chiński ów gmach
Jak dom rodzinny swój

Czy jest to cała Pieśń Harbińczyka czy tylko fragment?
Zapisane

Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: 罗兹
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 273
  • China is a civilization pretending to be a state

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Wlodek.

Odp: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
« Odpowiedz #104 : 14 Cze 2010, 23:23 »
Oto kolejny dowód na to, że (C)Harbin to prawdziwie polskie miasto - jego brat bliźniak zajmuje malowniczy brzeg jeziora Niedzięgiel w Wielkopolsce. Pisownia nazwy nieco staroświecka, ale tożsamość miejscowości nie pozostawia żadnych wątpliwości. Tę wiadomość dedykuję również wątkowi o różnych "chińskich" nazwach miejscowych w Polsce :)

Zapisane

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte
Strony: 1 ... 5 6 [7] 8   Do góry
« poprzedni następny »
 


Podobne wątki
Temat Zaczęty przez Odpowiedzi Wyświetleń Ostatni
dobre, bo polskie?....
w Kuchnia chińska
xiaobai 17 1735 Ostatni 27 Sty 2010, 10:17
wysłany przez Sebastian
Polskie imiona po chińsku
w chiński - polski
Feanaro 4 2261 Ostatni 1 Lut 2009, 22:07
wysłany przez homikus
Pokojowy Nobel znowu nie dla chińskich dysydentów
w Polityka zagraniczna
Yao laoshi 3 264 Ostatni 10 Paź 2009, 10:56
wysłany przez deming
Polskie disco-polo
w Herbaciarnia
Shenlanna 1 143 Ostatni 4 Lut 2010, 20:32
wysłany przez s_k
Ankieta na temat popularności chińskich sztuk walki w Polsce
w Kultura
KonduX 3 154 Ostatni 25 Maj 2010, 21:09
wysłany przez KonduX

chiński nauka | chiński tłumacz | język chiński | tłumacz chiński | chiński | chiński | chiński tłumaczenia | chiński Warszawa | kurs chińskiego
mandaryński | mandaryński nauka | nauka chińskiego | tłumaczenia chiński