Sądzę, że stawiając pytanie, czy Chinom grozi kryzys, musimy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, co rozumiemy pod pojęciem "kryzysu". 6 czy 7% wzrostu PKB to w warunkach zachodnich okres prosperity, a dla Chin rzeczywiście takie tempo może być poważnym problemem (chociaż "magiczna" granica 8% jakoś do mnie nie przemawia, rzeczywistość społeczno-gospodarcza jest zbyt skomplikowana, żeby opisywać ją w tak prostych kategoriach). Wydaje mi się dość oczywiste, że wskaźniki "kryzysowe" dla Chin będą miały znacznie wyższy poziom niż dla państw rozwiniętych, ale nie sądzę, aby ktoś był w stanie udzielić precyzyjnej i rzetelnej odpowiedzi na pytanie, jaki to dokładnie poziom, tym bardziej, że wiele - moim zdaniem - zależy od tego, jak władze spowolnienie/kryzys (niepotrzebne skreślić) "sprzedadzą" obywatelom. Czynnik psychologiczny w polityce społeczno-gospodarczej jest niezwykle istotny, co zresztą bardzo wyraźnie widać przy okazji aktualnego kryzysu.