Autor Wątek: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach  (Przeczytany 1618 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« dnia: 11 Wrz 2008, 20:00 »
"South China Morning Post" donosi dziś (11 września 2008):

President Hu Jintao pledged to continue pushing for rural reform during a three-day trip to Henan that ended yesterday.

The move is seen as a prelude to a new wave of reforms to be unveiled when Communist Party leaders hold a plenary session next month.

Hailing the success of rural reforms that were first introduced 30 years ago, Mr Hu said rural development now stood at a "historical high point" as he stressed the importance of continual reform, China Central Television reported.

Speaking after touring Henan, the mainland's top grain producer for eight years in a row, Mr Hu said accelerating changes in the way the agricultural sector operates should be the first element of rural reform.

 "Second, we have to develop modern agriculture to raise the comprehensive production capacity of the agriculture sector," he said.

"Third, we have to develop public services in rural areas and extend the scope of public finances in rural villages."

The Communist Party's Central Committee meets next month, and Mr Hu's remarks will fuel speculation over possible rural and land reforms that top state leaders will introduce before the country observes  the 30th anniversary of reform and opening-up in December.

The current system of collective ownership of land has long been criticised as deterring the development of the farming economy, thus affecting output.

There have been repeated calls for full privatisation of farmland.


Czy sądzicie, że rzeczywiście można realnie spodziewać się takiego przełomu w polityce społeczno-gospodarczej, jakim byłoby dopuszczenie prywatnej własności gruntów?

Warto tu przypomnieć, że taka reforma wymagałaby zmiany konstytucji, co technicznie nie stanowi większego problemu, ale mentalnościowo ogromny...
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #1 dnia: 11 Wrz 2008, 23:28 »
Nie spodziewalbym sie az tak radykalnych reform na skale calego kraju.
Jesli juz to jakis test w jednej lub kilku prowincjach.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #2 dnia: 12 Wrz 2008, 00:09 »
Jeśli lokalnie, to tylko jakaś forma prawa użytkowania z możliwością swobodnego obrotu i ochroną praw użytkownika (czyli coś w rodzaju quasi-własności), bo inaczej tego nie dało by się przeprowadzić.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #3 dnia: 12 Wrz 2008, 00:55 »
Jeśli lokalnie, to tylko jakaś forma prawa użytkowania z możliwością swobodnego obrotu i ochroną praw użytkownika (czyli coś w rodzaju quasi-własności), bo inaczej tego nie dało by się przeprowadzić.


W Guandong tak to mniej wiecej w rzeczywistosci dziala.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #4 dnia: 12 Wrz 2008, 13:09 »
Jeśli lokalnie, to tylko jakaś forma prawa użytkowania z możliwością swobodnego obrotu i ochroną praw użytkownika (czyli coś w rodzaju quasi-własności), bo inaczej tego nie dało by się przeprowadzić.


W Guandong tak to mniej wiecej w rzeczywistosci dziala.



A mógłbyś coś na ten temat szerzej napisać?
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #5 dnia: 16 Wrz 2008, 01:30 »
A mógłbyś coś na ten temat szerzej napisać?


Ja sporo jezdzilem po mniejszych i wiekszych dziurach w Guandong.
W wielu miejscach na wsi i mniejszych miastach widac ogloszenia o ziemi na sprzedaz, ceny gruntow rolniczych od 140 yuanow za metr kwadratowy w gore.
Pamietac nalezy o ogromnej liczbie rozamitych specjalnych stref gdzie obowiazuja lokalne "specjalne" przepisy i handel gruntami kwitnie.

W niektorych z tych stref ziemia jest sprzedawana ale akt kupna czy tez uzytkowania na bardzo dlugi okres zawiera pewne konduje, ktore kupujacy musi spelnic by to prawo uzytkowania zachowac.
W naszym przypadku lat temu wiele firma kupila kawalek ziemi pod budowe fabryki ale zbudowala tylko czesc magazynowa a reszte investycji z pewnych powodow stanela (przejelismy lokalna firme w tej samej branzy).
No i kilka lat temu do drzwi zapukali goscie z tej strefy i oznajmili, ze mamy ta fabryke wybudowac albo ziemie stracimy.
Nie byla nam ta fabryka potrzebna (mielismy wystarczajaca produkcje w innej) ale po pewnych przeliczeniach okazalo sie, ze nie ma innego wyjscia i fabryka zostala wybudowana a ta przejeta zamknieta.

I nie jest to sprawa zupelnie nowa.
Jednym z ciekawszych aspektow spoleczenstwa w Kantonie jest sytuacja finansowa starszych (50+) mezczyzn niewielkiego wzrostu (tak ponizej 1.30). Otoz w czasach ich mlodosci nie mieli szans na malzenstwo z dziewczyna z miasta wiec jedynym wyborem bylo poszukanie sobie malzonki z ktorejs z okolicznych wsi.
Te malzonki zwykle posiadaly jakis tam kawalek ziemi w owych wsiach.
W miare jak miasto sie rozrastalo ten kawalek ziemi nabral bardzo wysokiej wartosci.
I mialem w pracy kilku gosci, ktorych edukacja skonczyla sie na kilku klasach lub mniej, czasem nawet nie za bardzo umiejacych pisac i czytac ale bedacych wlascicielami kilku mieszkan i sporo na tym zarabiajacych. 

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #6 dnia: 16 Wrz 2008, 09:40 »
W niektorych z tych stref ziemia jest sprzedawana ale akt kupna czy tez uzytkowania na bardzo dlugi okres zawiera pewne konduje, ktore kupujacy musi spelnic by to prawo uzytkowania zachowac.
W naszym przypadku lat temu wiele firma kupila kawalek ziemi pod budowe fabryki ale zbudowala tylko czesc magazynowa a reszte investycji z pewnych powodow stanela (przejelismy lokalna firme w tej samej branzy).


Tu może być wyłącznie mowa o prawach użytkowania - przeniesienie prawa własności gruntów jest w Chinach z prawnego punktu widzenia niemożliwe. Przy czym budynki postawione na gruncie są własnością użytkownika (tak jak w polskim użytkowaniu wieczystym). Sądzę, że kiedy w końcu Chiny dojrzeją do wprowadzenia prywatnej własności gruntów, mogą zacząć od przekształcania prawa użytkowania w prawo własności.

I nie jest to sprawa zupelnie nowa.
Jednym z ciekawszych aspektow spoleczenstwa w Kantonie jest sytuacja finansowa starszych (50+) mezczyzn niewielkiego wzrostu (tak ponizej 1.30). Otoz w czasach ich mlodosci nie mieli szans na malzenstwo z dziewczyna z miasta wiec jedynym wyborem bylo poszukanie sobie malzonki z ktorejs z okolicznych wsi.
Te malzonki zwykle posiadaly jakis tam kawalek ziemi w owych wsiach.
W miare jak miasto sie rozrastalo ten kawalek ziemi nabral bardzo wysokiej wartosci.
I mialem w pracy kilku gosci, ktorych edukacja skonczyla sie na kilku klasach lub mniej, czasem nawet nie za bardzo umiejacych pisac i czytac ale bedacych wlascicielami kilku mieszkan i sporo na tym zarabiajacych. 


To rzeczywiście bardzo ciekawe - dzięki za wypowiedź.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: Czyżby prywatna własność gruntów w Chinach
« Odpowiedź #7 dnia: 24 Wrz 2008, 06:12 »
Yao,

Polecam ponizszy artykul, mozna z niego zorientowac sie na czym polega obrot ziemia w Chinach:

http://msn.ynet.com/view.jsp?oid=43506182&pageno=1

Rozumiem, ze wspomniana "sprzedaz" ziemi deweloperom przez lokalne wladze oznacza odstapienie praw do uzytkowania ziemia na okres 70 lat. Taka sprzedaz moze najwyrazniej odbyc sie tylko wowczas, gdy zezwolenie wyda komorka 国土资源部 - przekwalifikuje grunt z rolnego na budowlany; oczywiscie najpierw ziema uprawiana przez chlopow (ich 责任田) musi byc im odebrana (征收) za odszkodowaniem. Zatem chlop oddaje ziemie lokalnym wladzom, a te dopiero wystawiaja ja na "sprzedaz". Chlop nie moze sprzedac "swojej" ziemi, choc moze np. wynajac ja komus - ale tylko do uzytkowania rolniczego.

Slawna byla sprawa willi zbudowanych bodajze w 昌平, gdzie chlopi kolektywnie na swojej zreszta niezbyt urodzajnej ziemi postawili osiedle i sprzedawali domy bo bardzo atrakcyjnych cenach. Pomijajac, ze byl to precedens, to nowi wlasciciele nie mogli uzyskac tzw. 大产证. Wladze szybko zareagowaly zabraniajac podobnych procederow.

Mam wrazenie, ze to, co pisal Szopen o Guangdongu, miesci sie w ramach ogolnochinskiego systemu obrotu ziemia, a wzbogacili sie ci chlopi (czy mezowie panien z morgami), ktorym miasto wyplacilo duze odszkodowania za odebrana ziemie - ale nie poprzez sprzedaz tej ziemi na wolnym rynku.

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.058 sekund z 20 zapytaniami.