Autor Wątek: Chinatown, Africa  (Przeczytany 2806 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 279
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Chinatown, Africa
« dnia: 4 Gru 2008, 17:12 »
ciekawy i dość zrównoważony reportaż o chińskim zaangażowaniu w Afryce:
http://current.com/items/89565630/chinatown_africa.htm
Na przykładzie Angoli, jednego z ważniejszych afrykańskich partnerów Chin (Angola jest np. największym eksporterem ropy do Chin) widać jakie dylematy rodzi chińska polityka wobec kontynentu.
Jest też tu kilka świetnych smaczków - kontrast między sposobami zabawy miejscowych i Chińczyków, czy rewelacyjna scenka w małej wiosce gdzieś na angolskiej prowincji, koło której pracują Chińczycy.
Polecam.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 279
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #1 dnia: 4 Lut 2009, 14:37 »
nie tylko Chińczycy ciągną do Afryki, ale i Afrykanie do Chin. Ciekawy reportaż ze słynnego już 'Africa town' w Kantonie:
http://www.newyorker.com/online/multimedia/2009/02/09/090209_audioslideshow_nigeriatown
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 390
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #2 dnia: 4 Lut 2009, 17:35 »
Bardzo ciekawy fotoreportaz.

Jeszcze pod koniec lat 80tych glosno bylo o zamieszkach w Kantonie skierowanych przeciwko studentom afrykanskim.

W zeszlym roku idac uliczka z szeregiem malych sklepikow w Kantonie, takich, w ktorych zaopatruja sie co biedniejsi Chinczycy, glownie robotnicy sezonowi, bylem zaskoczony widokiem afrykanina siedzacego na malym zydelku przed jednym z nich, i pilnujacego sterty wielkich, oklejonych tasma pak. Ten reportaz wyjasnil wiele.

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 279
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #3 dnia: 4 Lut 2009, 23:36 »
te zamieszki to aby na pewno w Kantonie? Bardzo znane są te z Nankinu w grudniu'88
http://en.wikipedia.org/wiki/Nanjing_Anti-African_protests
Może na ich fali doszło do podobnych w innych miastach?
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #4 dnia: 5 Lut 2009, 00:10 »
Bardzo ciekawe reportaże, szczególnie ten o Chińczykach w Afryce, nie miałem okazji wcześniej zapoznać się bliżej z tym, jakże przecież interesującym, tematem. Dzięki!

Ale co do drugiego, pozwolę sobie na słowo komentarza. Nie od dziś Chińczycy starają się zwiększyć swoje wpływy w Afryce. Ma to między innymi odbicie w stosunkowo dużej liczbie stypendiów naukowych przyznawanych Afrykanom na uczelnie chińskie. W Wuhanie, na moim [desc=Central China Normal University]华中师范大学[/desc], było ich dość sporo, na sąsiednim [desc=Wuhan University]武汉大学[/desc] również. Dlatego przy różnych okazjach, na przykład w wuhańskich klubach, czy na (również między-)uczelnianych imprezach, poobserwować sobie ich samych oraz wobec nich Chińczyków nastawienie. Zastanowiły mnie wtedy dwie rzeczy:

1. Niesamowicie się alienują, tworząc swoje własne grupki stroniące tak od Żółtych, jak i Białych Braci. W dodatku dość ostentacyjnie to okazując. Ba! I w ogóle zachowując się co najmniej ostentacyjnie. Ale to i w Polszczy nierzadkie.

2. Bodajże z Towarzyszem ximinezem, Nadwornym Naszym Eunuchem, doszliśmy któregoś razu przy szklenicy w Pekinie do wniosku, że taki los tych ludzi, że nikt ich nie lubi. Biali mają brzydką skłonność do rasizmu, a Żółci tak bardzo, jak pokochali Amerykanów i Europejczyków (w szczególności za ich wypchane zielonością sakiewki), gardzą czarnymi Afrykanami. Czy to wniosek słuszny? Nie mam pojęcia i nie mam zamiaru uogólniać. Jednak takie właśnie wrażenie odniosłem ja, a także Towarzysz ximinez (jeśli dobrze pamiętam, jeśli nie - niech mnie poprawi :) ), w trakcie pobytu w Chinach.
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 390
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #5 dnia: 5 Lut 2009, 07:03 »
te zamieszki to aby na pewno w Kantonie? Bardzo znane są te z Nankinu w grudniu'88
http://en.wikipedia.org/wiki/Nanjing_Anti-African_protests
Może na ich fali doszło do podobnych w innych miastach?


Pewnie masz racje, wowczas bylem na pierwszym roku sinologii i moja znajomosc geografii Chin byla mierna, nie mowiac o tym, ze po 20 latach zatarly sie juz pewne fakty.

NB zabawne, ze Mira Sorvino, znana aktorka, napisala prace na temat antypatii Chinczykow wobec Czarnych. Okazuje sie, ze Mira byla w Pekinie w 1990 w ramach wymiany jezykowej, i spedzila tam 8 miesiecy. Jestem bardzo ciekaw, na jakiej uczelni...

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 201
  • 少说空话多干实事
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #6 dnia: 5 Lut 2009, 08:05 »
przeglądając net doszperałem się kilku pozycji w temacie "zarzuconym" przez Wlodka:

Sautman, Barry. “Anti-Black Racism in Post-Mao China.” The China Quarterly 138 (Jun. 1994): 413-437
The Construction of Racial Identities in China and Japan http://books.google.pl/books?id=T7AL_qGOBsYC&pg=PA26&lpg=PA26&dq=Anti-Black+Racism+in+Post-Mao+China,+Sautman,+Barry,+1994&source=bl&ots=f8N3MPG6wS&sig=aDiHBvSh6R-zgrAdx242I4n-ATA&hl=pl&sa=X&oi=book_result&resnum=5&ct=result#PPA25,M1
Mira Sorvino,Anti-Africanism in China: An Investigation into Chinese Attitudes towards Black Students in the People's Republic of China.,
No Dogs, Black People and Mongolians Allowed http://www.rjkoehler.com/2008/07/18/no-dogs-black-people-and-mongolians-allowed/
An African Student in China, Hevi, Emmanuel, Pall Mall, 1963
Anti-Black Racism in Post-Mao China, Sautman, Barry, 1994
Racial Nationalism or National Racism?, Sullivan, Michael J, 1994

nie miałem zbytnio czasu, żeby uporządkować zapisy bibliograficzne:)

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 390
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #7 dnia: 5 Lut 2009, 08:33 »
Deming, sporo odnosnikow do literatury jest na dole strony Wikipedii w linku podanym przez Wlodka...

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 279
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #8 dnia: 5 Lut 2009, 12:40 »
Tak, fajnie mieć takich "znajomych po fachu" jak Mira :) Ponieważ tematem interesowałem się już wcześniej nie jest to dla mnie żadne "nihil novi" jak mawiał dyrektor Polpimu :) Zamieszki w Nankinie są o tyle ważne, że szybko przerodziły się w rozruchy antyrządowe i niejako zwiastowały to co miało się dopiero stać na wiosnę '89.

Ja też mam pewne osobiste doświadczenia z afrykańskimi studentami zarówno w Polsce jak i w Chinach. W żadnym z tych miejsc nie mają łatwo, choć chodząc w Chinach na zakupy z kolegą z Kamerunu doświadczyłem niejako przy okazji takiej dozy werbalnej agresji i jawnego rasizmu, że prawdopodobnie w Polsce nie jest aż tak źle. Za przejaw rasizmu uznaję też np. wielką niechęć szkół językowych do zatrudniania czarnych nauczycieli, niezależnie od ich kompetencji. Jeden z moich kolegów z Namibii, jedyny w naszym ówczesnym gronie native speaker nie znalazł pracy choć nie mieli z tym problemu ani Rosjanie (jako nauczyciele angielskiego!), ani kaleczący niemiłosiernie angielszczyznę Francuzi czy Hiszpanie. W innym przypadku pewien wykształcony Belizeńczyk, mówiący z superbrytyjskim akcentem znalazł pracę dopiero na totalnym zadupiu, gdzie tak mu uprzykrzono życie, że szybko zrezygnował (historia zasłyszana od znajomego)
tutaj ciekawe video bardzo a propos:
http://www.youtube.com/watch?v=wTHLHGSAGpY#hq

Z książek zalinkowanych przez Deminga "An African Student in China" posiadam od ładnych paru lat (trafiła mi się przypadkiem w jakimś antykwariacie) -  zawzięta anty-maoistowska rozprawka rozczarowanego Chinami i ich wersją komunizmu Afrykanina. Ciekawa jako dokument epoki.
"The Construction of Racial Identities in China and Japan" zaś od paru dni do mnie jedzie :) Cenię Franka Dikottera więc lektura na pewno będzie przednia (w książce jest też rozdział o "żydach" z Kaifengu, którzy mieli już własny wątek na forum).
Z innych ciekawych pozycji z kategorii Afryka-Chiny posiadam też śmieszną agitkę z lat 70. o "chińskim imperializmie w Afryce" wydaną przez KC PZPR. Sowieci i ich satelici już od lat 60. mocno kręcili nosem na chińskie próby zdobycia przychylności Afryki. Pamiętajmy, że gdy w Chinach szalał głód spowodowany Wielkim Skokiem Chiny budowały za setki milionów dolarów kolej Tanzania-Zambia. Ojciec tanzańskiej niepodległości Julius Nyerere (którego Kapuściński nazwał afrykańskim Ghandim) odwiedził Chiny 13 razy i dość jawnie inspirował się chińskimi pomysłami, a nawet ubierał się w zhongshanzhuang. Można więc powiedzieć, że zachodnie odkrycie (przynajmniej przez media i tzw. opinię publiczną) chińskich wpływów w Afryce jest nieco spóźnione.
http://news.bbc.co.uk/2/hi/programmes/from_our_own_correspondent/6180310.stm#

Z pierwszej ręki wiem, że Yao Laoshi ma pewne afrykańskie doświadczenia, liczę więc (i nie wątpię), że włączy się do dyskusji. ;D
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 390
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #9 dnia: 5 Lut 2009, 15:42 »
Wlodek, takich historii jak te opowiedziane przez dziewczyne na klipie slyszalem mnostwo. Moja zona pracuje w szkole miedzynarodowej, ktora prowadzi zajecia wg curriculum brytyjskiego, ale uczy jednoczesnie dwoch jezykow - chinskiego i angielskiego. Gros dzieci pochodzi z HK i Tajwanu, i ich rodzice, gdy tylko dowiedza sie, ze w klasie jest czarne dziecko, czesto zadaja, by ich pociecha byla przeniesiona do innej grupy.

Z drugiej strony moi znajomi chinczycy zawsze mieli dosc mieszane uczucia wobec czarnych - nauczyciel WF podziwial ich za osiagniecia sportowe, nauczyciele jezykow chwalili za szybkie lapanie chinskiego, ale jednoczesnie nie przeszkodzilo to jednej z nich dac czarnemu studentowi o imieniu Tupa chinskie imie 吐怕...

Chinczycy na poczatku lat 90tych uwazali, ze czarny student musi pochodzic z bardzo bogatej albo majacej silne koneksje z rzadem w rodzimym kraju rodziny. Rzeczywiscie, kiedy rozmawialismy z kolezankami z Afryki, okazywalo sie ze sa afrykanskimi ksiezniczkami - corkami plemiennych wladcow. Do pewnej naszej blond kolezanki przychodzil regularnie czarny student, i choc ona go ostentacyjnie ignorowala, on niczym sie nie zrazal. Potem spotkalem go siedzacego w mercedesie przed domem towarowym w Pekinia, mercedes na numerach ambasadzkich, okazalo sie, ze tata byl ambasadorem.

Czarni studenci mieli rowniez duze powodzenie wsrod chinek, i to juz na poczatku lat 90tych, gdy spoleczenstwo chinskie jeszcze mialo z cudzoziemcami relatywnie bardzo malo do czynienia.

Wowczas tez czarni studenci parali sie roznymi, czesto niezbyt legalnymi procederami, np. handlem paszportami. Kiedys tez dostalem taka propozycje, zeby "zgubic" swoj paszport za 3tys. USD. Pamietacie, ile to bylo warte w 1991?

Pokusie sie oparlem...bo mialem paszport sluzbowy... ;)

A przy tym wszystkim nie nalezy zapominac o podstawowej sprawie, jak chinska estetyka, w ktorej biala skora jest uwazana za ladna, a ciemna nie. Mysle, ze wiele uprzedzen jest opartych wlasnie na tym gleboko zakorzenionym stereotypie.

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 201
  • 少说空话多干实事
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #10 dnia: 5 Lut 2009, 18:43 »
Deming, sporo odnosnikow do literatury jest na dole strony Wikipedii w linku podanym przez Wlodka...

znany jestem ze spostrzegawczości.... ;D

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #11 dnia: 13 Lut 2009, 04:14 »
Z pierwszej ręki wiem, że Yao Laoshi ma pewne afrykańskie doświadczenia, liczę więc (i nie wątpię), że włączy się do dyskusji. ;D


Tak, rzeczywiście zdarzyło mi się odwiedzić Afrykę (a konkretnie Zambię) jakieś 2,5 roku temu. Chińską obecność widać tam było bardzo wyraźnie: sam Wydział Gospodarczo-Handlowy Ambasady ChRL w Lusace był bardziej okazały niż ambasady wielu innych znaczących państw świata. Jedynym z najbardziej charakterystycznych budynków w centrum stolicy (czyt. przy jedynej ulicy zabudowanej wielokondygnacyjnymi budynkami) jest duża chińska restauracja (budynek w stylu "chińskiej cepelii"), a gdzieś na zapadłej południowozambijskiej prowincji pobocze drogi zdobił szyld z wielkim napisem 煤矿, pod którym małymi literami dopisano "coal mine". Nie byłem w położonym na północy Zambii (na pograniczu z Demokratyczną Republiką Konga) zagłębiu wydobywczym, ale zapewniano mnie, że i tam są Chińczycy (ot, niespodzianka).

Z innego źródła wiem, że w Lusace działa obecnie Instytut Konfucjusza, co - jak na tamtejsze warunki - stanowi istotne wzbogacenie oferty edukacyjno-kulturalnej.

I jeszcze anegdotka z chińskiej restauracji w Lusace (jednej z co najmniej kilku):
Udałem się tam z moim gospodarzem - mieszkającym w Lusace Amerykaninem i byliśmy jedynymi niechińskimi klientami na kilkanaście stolików (wszystko praktycznie zajęte). Przy okrągłym stole obok grupa około dziesięciu Chińczyków rozprawiała głośno (wiadomo, w restauracji musi być 热闹) o zbliżających się wyborach prezydencko-parlamentarnych (wybory odbywały się w Zambii, ma się rozumieć). Głośno wyrażano obawy o negatywne skutki zwycięstwa jednego z kandydatów, który szedł do wyborów z hasłami nacjonalistycznymi i ksenofobicznymi (ostatecznie przegrał z urzędującym prezydentem - toż niespodzianka...). Tak sobie towarzystwo rozprawiało o tym, co będzie z biznesem, jeśli wygra Hata (rzeczony kandydat), aż do momentu, kiedy Yao laoshi postanowił zapalić i zorientował się, że nie ma przy sobie zapalniczki... Pytanie "请问,你们有没有打火机?" skierowane do biesiadników przy sąsiednim stole wywołało nieomal panikę ;-) Zapalniczkę ktoś mi trzęsącą się ręką podał, ale po tym "incydencie" przy sąsiednim stole rozmawiano już tylko szeptem, co było samo w sobie niezapomnianą sceną  ;D

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #12 dnia: 13 Lut 2009, 04:51 »
Jeśli chodzi o stosunek Zambijczyków do Chińczyków, z moich rozmów (to oczywiście nie są żadne miarodajne badania, a jedynie wnioski z prywatnych pogawędek z osobami - jak się wydaje - dobrze zorientowanymi w miejscowych warunkach i nastrojach) wynikało, że nie spotykają się z jakąś szczególną niechęcią ani nie są traktowani jako neokolonialiści. Niechęć wobec cudzoziemców (którą dało się odczuć - antycudzoziemski Hata był postrzegany niemal jak kandydat na miejscowego Mugabe) skupiała się raczej na białych lub zasiedziałych w tym kraju Hindusów - ci ostatni prowadzą w Zambii wiele przedsiębiorstw i postrzegani są (nie wiem, czy słusznie) jako wyzyskiwacze miejscowej siły roboczej. O traktowaniu lokalnych pracowników przez Chińczyków nie słyszałem złego słowa, ale - po prawdzie - dobrego też nie.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Camillvs

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 29 Lip 2008
  • Wiadomości: 296
  • Skąd: Prusy
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #13 dnia: 4 Mar 2009, 08:39 »
No właśnie będąc na uczelni na której studiował imć Homikus również zauważam tutaj dużą liczbę Afrykanów, z resztą każda uczelnia w Wuhanie ma ich spoooro, jak pójdzie się na przykład do klubu DF, to prawie sami czarnoskórzy tam przesiadują, normalnie "mała Afryka". Poznałem trochę osób i rzeczywiście są to często ludzie ze "śmietanki", np. kumpel Polak z 华中科技大学mieszka obok syna Ambasadora Gwinei Równikowej. Natomiast wśród studentów z USA, czarnoskórzy to raczej nieduża grupa.

Nikt się tak nie lansuje jak właśnie Afrykanie. Niezliczone pary butów, czapeczki, super cool ciuszki itp.

Nie powiedział bym jednak, że jakoś bardzo się izolują, można z nimi spokojnie się przyjaźnić, pić browary albo i wódeczkę, co niektórzy nazywają mnie bratem, albo salutują mi w klubie (a to po imprezie przetańczonej w chińskim mundurze ;) )

Kolejnym spostrzeżeniem jest to, że czarnoskórzy lubią dość obficie zbudowane niewiasty, ci z USA jak i z Afryki;) Sporo dziewczyn z byłem ZSRR lubi się prowadzać z Afrykanami, bardziej chyba niż Chinki.

Mi już powiedziało parę Chinek, że boją się "czarnych ludzi", jedna nawet wprost powiedziała, że boi się ich za długich 小弟弟, podobno głośna była w Chinach jakaś sprawa zmarłej prostytutki, którą jakiś zagraniczny klient, Murzyn chyba, za ostro traktował, aż się dziewczyna wykrwawiła z powodu uszkodzeń narządów rozrodczych...

No i to ci właśnie Afrykanie (obok Arabów i Hindusów) są najskłonniejsi do bójek w klubach, zwykle o czyjąś, bo przecież nie swoją, dziewczynę ;) Najlepiej żeby kilku chłopa okładało jednego, identyczny styl honorowej walki preferują Arabowie w klubach ;)

W Pekinie jeszcze nie byłem, ale z tego co wiem, to Nigeryjczycy dość swobodnie sprzedają tam narkotyki, bowiem rząd chiński przymyka na to oko, by nie drażnić zaprzyjaźnionego rządu roponośnej Nigerii, 对不对?

Na koniec jeszcze dodam, że gdy byłem na wycieczce w Guangzhou, wybrałem się też do kościoła katolickiego na mszę po angielsku, w większości wypełniali go właśnie Afrykanie. Tylu na raz to nawet w Wuhanie w klubie nie widziałem ;)

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Chinatown, Africa
« Odpowiedź #14 dnia: 7 Mar 2009, 12:00 »
W Pekinie jeszcze nie byłem, ale z tego co wiem, to Nigeryjczycy dość swobodnie sprzedają tam narkotyki, bowiem rząd chiński przymyka na to oko, by nie drażnić zaprzyjaźnionego rządu roponośnej Nigerii, 对不对?


Nie znam wiarygodnych danych na temat rynku narkotyków w Pekinie, ale rzeczywiście powszechnie uważa się, że karty rozdają na nim Afrykanie (czy akurat Nigeryjczycy, nie wiem). Swego czasu (chyba jakieś 1,5 roku temu) w dzielnicy barowej Sanlitun urządzono policyjną łapankę na dilerów, w czasie której zatrzymywano po prostu wszystkich czarnoskórych... Przy okazji wyniknął skandal, gdyż policja chińska - zatrzymując jak leci, za twarz - zatrzymała również syna ambasadora jednego z państw afrykańskich (czy miał cokolwiek wspólnego z handlem narkotykami, nie wiem), który oczywiście miał paszport dyplomatyczny i związany z nim immunitet.

Przed Olimpiadą w "South China Morning Post" zamieszczono informację o tym, jakoby policja nieoficjalnie nakazała właścicielom pekińskich barów nie obsługiwać czarnych klientów. Policja natychmiast opublikowała dementi (wiadomo, nikt by się w takiej sytuacji nie przyznał), ale biorąc pod uwagę sporą wiarygodność "SCMP" coś mogło być na rzeczy.

Tak czy inaczej, potoczna percepcja jest taka, że Afrykanie handlują w Pekinie narkotykami. Ja z osobistych doświadczeń mogę jedynie powiedzieć, że kiedy studiowałem w Pekinie, marihuanę w moim akademiku można było kupić o pewnej studentki z Ghany i wszyscy o tym wiedzieli.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.123 sekund z 20 zapytaniami.